Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Niedzielna Ewangelia z komentrzem

II Niedziela Adwentu Ewangelia według św. Marka, 1, 1-8

Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: »Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki.« Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: »Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym.«

Droga to zawsze odcinek od punktu A, do punktu B. Każda więc droga, ma dwa nieodłączne elementy: początek i koniec. Kiedy wybieramy się w jakąś drogę, to zawsze z nadzieją na to, że  dotrzemy do wcześniej obranego celu, czyli końca drogi. Jeśli mamy do dyspozycji różne warianty trasy, staramy się wybrać drogę najbardziej dostosowaną do naszych możliwości. Raczej szukamy dróg prostych i szybkich.

Dzisiejsza Ewangelia obrazuje drogę, mówi o tym, że mamy prostować drogę Panu. Całe nasze życie, to wędrówka  w stronę Chrystusa. Na końcu tej drogi jest cel – Królestwo Niebieskie. Jednak ta droga jest bardzo ciekawa i inna od pozostałych. Tu nie tylko my zbliżamy się do celu, ale cel też przybliża się do nas. A my zamiast czasem kroczyć tą drogą, powinniśmy dbać o jej lepszą jakość. Wzywa nas do tego Ewangelia – „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki”. Możemy zaniedbać podróż, ale Bóg będzie wciąż zmierzał w naszym kierunku. Będzie zmierzał pokonując nasze życiowe pagórki i życiowe zakręty.

Na prostej drodze wszystko widać z daleka, i Chrystus chce byśmy się ciągle w niego wpatrywali, jak zbliża się do nas. Droga prosta pozwala szybciej się przemieszczać. Dzięki prostej drodze, nie tracimy Chrystusa z oczu, wpatrujemy się Niego, który jest miłością i wtedy tę miłość możemy naśladować. Bóg chce nas wspierać w naszej drodze życia, pragnie, aby była ona prosta, łatwa i bezpieczna. Człowiek wciąż jednak lubi organizować sobie na życiowej drodze zakręty i pagórki. Ciągle przez nasze życiowe zakręty tracimy Chrystusa z oczu i narażamy się na niebezpieczeństwa. Droga kręta jest niebezpieczna, dochodzi na niej do wielu wypadków, w których człowiek, może się mocno poranić. Chrystus wzywa nas, do prostowania naszych dróg ze względu na Niego samego. Ze swym miłosierdziem pragnie być na wyciągnięcie naszej dłoni, pragnie być blisko nas, a nie za zakrętem, czy pagórkiem. Zbliżając się do nas pragnie nam wskazywać drogę którą mamy kroczyć.

Ile razy straciłem Go z oczu?

Ile razy życiowy zakręt czy pagórek, który sam sobie stworzyłem, zasłonił mi Chrystusa, który wskazuje drogę?

Każdy nasz zły wybór, każde odwrócenie się od Boga, to życiowy zakręt lub pagórek, który przeszkadza na drodze, na końcu której z jednej strony stoi Bóg, a z drugiej ja. W drodze możemy również pobłądzić, albo wybrać skrót który wyprowadzi nas na manowce.

W kontekście tego fragmentu Ewangelii warto się zastanowić jak wygląda moja życiowa droga?

Czy widzę na  niej jasno i wyraźnie Chrystusa, czy może zasłaniają mi Go wciąż nowe przeszkody, zakręty i pagórki. Ojciec z Ewangelii o „Synu Marnotrawnym” wybiegł mu naprzeciw, bo ujrzał go z daleka. Nawrócenie jakie przeżył syn, wyprostowało jego drogę w stronę ojca. Potrzebował już tylko spotkania z ojcem, ojciec mógł wybiec, bo ujrzał go, gdy ten był jeszcze daleko. Mógł biec szybko na spotkanie, bo droga była łatwa i bezpieczna. Syn otrzymał miłosierne przebaczenie jeszcze szybciej niż się spodziewał. Takiego spotkania pragnie dla nas Chrystus. On nas wypatruje każdego dnia, pragnie nas spotykać, pragnie biec w naszym kierunku. Czy jednak pozwolę Mu się  zobaczyć z daleka, czy wciąż będę się chować za zakręty i pagórki, każdego dnia powiększając wciąż ich liczbę.

Adwent to czas przygotowania na spotkanie z Panem, radosne spotkanie. Radość będzie wtedy, gdy będziemy przygotowani na to spotkanie. Ale czasem może nie być ono radosne, kiedy nagle zobaczymy Chrystusa wychodzącego za zakrętu, w czasie kiedy spodziewaliśmy się, że jest On jeszcze daleko.  Jan Chrzciciel o którym mówi też ten fragment, zrezygnował ze wszystkiego co mogło by jego uwagę odciągać od nadchodzącego Mesjasza. Żył na pustyni , żywił się szarańczą i miodem leśnym. Nie zaprzątał sobie głowy niepotrzebnymi rzeczami, miał tylko to, co było mu niezbędne do życia. To on rozpoznał w Jezusie Mesjasza, był na tyle gotowy, aby Go spotkać, że również innych uczulał na znaki czasu i przygotowywał na spotkanie Pana. Nie traćmy czasu „Przygotujmy drogę Panu, prostujmy dla Niego ścieżki”!

I Niedziela Adwentu Ewangelia według św. Marka, 13, 33-37

„Jezus powiedział do swoich uczniów: »Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!”

Ten fragment Ewangelii wzywa nas do czujności. Rzeczy podstawowej w naszym życiu. Człowiek może w swoim życiu zrezygnować z rozrywki, z odpoczynku, z wakacji, z pracy, ze słodyczy i wielu, wielu innych rzeczy Nigdy natomiast nie powinien zrezygnować z czujności i bycia uważnym. Bo to może go zabić! Brak czujności i bycie nie uważnym może okazać się cichym zabójcą. Kto to jest osoba uważna? Czuwająca? Jest to ktoś kto reaguje. Matka czuwa nad dzieckiem, gdy ono się bawi. Ojciec czuwa nad domem, by reagować w sytuacji awarii. Oboje czuwają nad własnym małżeństwem, by w chwili kryzysu móc działać. Czuwają i modlą się za rodzinę, by mimo wielu tarć, wciąż być razem. Ten kto czuwa, troszczy się o pomyślność!

A co znaczy czuwać po chrześcijańsku i co znaczy być uważnym, w sensie duchowym?

Ten kto czuwa jest gotowy, gotowy na przystąpienie od razu do działania. Rozpoczynamy Adwent, kolejny Adwent w naszym życiu, czyli czas, który nam przypomina, że mamy czuwać, być gotowymi na spotkanie Pana. Tu i teraz! W tym momencie!

Jesteś gotowy?

A może wciąż spisz?

Kto to jest osoba śpiąca? Jest to ktoś kto pozostawia sprawy „losowi”. Jest to osoba, która twierdzi, że jakoś to będzie. Osoba, która zwleka, nie baczy na konsekwencje, często budząc się, gdy jest już za późno.

Spróbujmy wyobrazić sobie ból rozsypującego się małżeństwa, tylko dlatego, że mąż i żona stwierdzili, że problem sam się rozwiąże. Przespali kryzys, woleli spać, niż działać ku wspólnemu dobru. Podobna sytuacja może być zobrazowana, za pomocą instalacji gazowej, której brakuje szczelności. Wyobraźmy sobie jakie szkody mogą powstać, gdyby doszło do wybuchu. Stracilibyśmy cały dobytek, tylko dlatego, że nie wymieniono zużytych elementów wcześniej. Bo ktoś przespał sprawę. Ale wybuch to nie tylko strata majątku, to zagrożenie dla mieszkańców, najbliższych, dzieci.

Chciałbyś aby w twoim życiu decydował przypadek, aby twoje życie wieczne było loterią? Tak czynisz kiedy mówisz jakoś to będzie i się nie przykładasz.

Czuwanie to reagowanie. Czuwanie to przewidywanie. Czuwanie to przygotowanie się na różne okoliczności. Czuwanie to odpowiedzialność. Odpowiedzialność za siebie i za innych. Ten fragment Ewangelii wskazuje nam na odźwiernego – osobę która miała pilnować drzwi. W chwili przyjścia właściciela odźwierny jest pierwszym który zdaje egzamin z czujności. Ale odźwierny to ten który pierwszy powinien ostrzec innych o niebezpieczeństwie, który powinien zbudzić tych co śpią gdy zajdzie taka potrzeba. Mamy być, czuwający czyli gotowi na przyjście Pana. Jesteś na to gotowy. W czasie każdej Eucharystii, przychodzi Pan! Czy zastaję Ciebie i mnie czuwających? Ile to razy przespaliśmy przyjście Pana? I tu w cale nie chodzi o sen fizyczny, ale duchowy?

Czuwać należy nad samym sobą. Przewidywać konsekwencje podejmowanych czynów, wypowiadanych słów. Często jednak nasza słabość, usypia świadomość, wtedy najlepszym ratunkiem jest szybkie reagowanie. Jeśli nie da się uchronić przed chorobą poprzez jej zapobieganie, trzeba przyjmować leki, by znów być zdrowym.

Zmienionym zaworem gazowym, spokojną rozmową w czasie kryzysu małżeńskiego, czy złapanym talerzem, które dziecko wraz z obrusem ściąga ze stołu, tym wszystkim w życiu duchowym jest spowiedź.  Odpowiedzmy sobie na pytania czym jest stłuczony talerz? Czym jest kłótnia i 3 dni milczenia w małżeństwie? Czym są uszkodzenia spowodowane wybuchem, gdy w walka toczy się o życie wieczne?

Skazujemy się na cierpienie wieczne tylko dlatego, że nie zareagowaliśmy w czasie, który został nam dany.  Największą rzeczą, której pragnie dla nas Bóg jest Życie w Królestwie Niebieskim. To nie Bóg nas skazuje na piekło. To my sami wydajemy na siebie wyrok: poprzez pychę przy odwlekanie nawrócenia, poprzez lenistwo, poprzez sen skazujemy się na ból i odrzucenie. Czuwajcie zatem, bo w chwili w której się nie spodziewacie Syn Człowieczy przyjdzie.

To tyczy się wszystkich bo Chrystus mówi: „Co wam mówię, do wszystkich mówi: Czuwajcie!

Czuwajmy by Chrystus zastał nas przygotowanym, teraz, dziś, w tym miesiącu, zawsze. Żeby nic w życiu nas nie zaskoczyło, żeby nas nie zaskoczył jego koniec! Czuwajmy!

Drukuj PDF

Copyright © Strona Parafii Św. Małgorzaty w Dębnie 2017

Template by Joomla Themes & Projektowanie stron internetowych.